Piszę do Pana w sprawie kilku już listów, których zupełnie nie rozumiem, a otrzymałem w ostatnim czasie. Nie wiem nawet dokładnie kto je przysyła – w listach są nazwy kilku spółek. W tym jakichś zagranicznych. Żadnej nie znam. Są informacje o jakichś sprzedażach podobno mojego długu. Wzywają do zapłaty. Dostałem też w jednym niepodpisany pozew i dziwne zaproszenie do udziału w loterii umorzenia długu. Nic z tego nie rozumiem. Proszę o pomoc.

- Pan Albert ze Śremu (2016 r.)

Spotkało Cię coś podobnego? Przeczytaj poradę poniżej albo od razu zadaj szybkie pytanie - zadzwoń: + 48 577 852 235, napisz e-mail: kancelaria@nakazowa.pl lub skorzystaj z fromularza:






Krótka porada:

Trudny język korespondencji dot. spraw prawnych stał się już domeną listów prywatnych w takich sprawach, ale i pism sądowych. Zdarza się, że dla osoby niezajmującej się kwestiami prawnymi na co dzień, zrozumienie choćby treści pouczeń o przysługujących prawach, jakie dołącza się do takich listów, jest faktycznie niemożliwe. W każdym wypadku należy zalecić ostrożną i uważną lekturę podobnych pism – i przede wszystkim czytanie ich w całości.

 

W opisywanym przypadku chodzi o prywatną (nie sądową) korespondencję o charakterze windykacyjnym, przesłaną przez podmiot trudniący się odzyskiwaniem długów. Bardzo często zdarza się, iż podmioty takie występują już w swoim imieniu, a nie w imieniu pierwotnego wierzyciela (np. banku, gdzie faktycznie kiedyś dłużnik zaciągnął kredyt) ponieważ doszło w międzyczasie do sprzedaży (cesji) długu. Jest to dość powszechna praktyka. Zdarza się też, iż opisane podmioty działają jako spółki zarejestrowane w innych krajach, co podyktowane jest najczęściej względami podatkowymi. Stąd niektóre nazwy, częściej oznaczenie formy prawnej spółki, mogą rzeczywiście brzmieć obco.

 

Z kolei wskazane zabiegi i zawartość owych listów, mają wywołać dwojaki skutek. Rygorystycznie brzmiące zwroty, dozwolone informacje i ostrzeżenia a niekiedy nawet groźby, czy dołączone wydruki projektów pozwów, mają sprawić, iż pod wpływem presji dłużnik zapłaci (w obawie o postępowanie sądowe, koszty, a czasami dla tzw. „świętego spokoju”). Inny jest cel wszelkich zachęt, „promocji” czy opisanych „loterii”. Tego rodzaju „miękkie” oddziaływanie na dłużnika, ma spowodować ostatecznie jego zgodę na zapłatę długu – najlepiej złożenie pełnego oświadczenia o uznaniu długu (może się okazać, że udział w loterii umorzeniowej czy innej promocji wymaga uprzedniego złożenia takiego oświadczenia). Jeżeli bowiem dług zostanie przez adresata uznany, wówczas jego sytuacja procesowa w ewentualnym sporze sądowym ulega dramatycznemu pogorszeniu, a uniknięcie spłaty długu (i komorniczej egzekucji) okazywać się będzie najczęściej niemożliwe.

 

W każdym wypadku przed podjęciem jakichkolwiek działań w podobnych sprawach (przed składaniem jakichkolwiek oświadczeń na piśmie, telefonicznie czy drogą sms lub osobiście) stanowczo należy zalecić uzyskanie pomocy prawnej od profesjonalnego i doświadczonego prawnika. Fachowa analiza podobnych pism pozwala najczęściej na ustalenie istotnych okoliczności, szans i zagrożeń w sprawie (np. czy dług w ogóle istnieje, kto jest uprawniony, czy doszło do przedawnienia ) – a także pozwala na sformułowanie strategii i sposobu jej zakończenia z możliwie najkorzystniejszym rezultatem.

 

Prawo służy tym, którzy je znają. Niezależnie od treści korespondencji kierowanej przez profesjonalistów, zarówno osoba prywatna, jak i podmiot zorganizowany, mają przed Sądem, komornikiem i na każdym etapie sprawy odpowiednie uprawnienia i obowiązki – podlegają temu samemu prawu, z którego mogą korzystać, i którego muszą dochowywać.